5 sierpnia 2015

Diego Vs Damien (Zabawa)

A może zabawa?

Pomyślałam że czas na zabawę :*
Więc mam dla was taką oto zabawę. .....

No więc .......

DIEGO VS DAMIEN

Którego wybieracie ?




Rozdział 8 (Każdy zasługuje na drugą szansę)


Violetta
********
Dzisiejszy dzień zaczął sie strasznie , zaspałam do pracy a jak wyszłam z domu to weszłam w psią kupę!  Czemu psy nie umieją załatwiać się w ubikacji?  Normalnie koszmar! No dobra może mogłam sobie nastawić budzik ale psiej kupy nie da sie uniewinnić! A wiecie co? , może nie powinnam się tym tak przejmować. .... , przecież dzień się dopiero zaczął za kilka sekund lub minut lub może godzin będę wreszcie miała szczęście i może wreszcie nie będę miała takiego pecha!
-Ludmiła! -krzyknęłam gdy weszłam w psią kupę.
-Co? -wybiegła szybko z domu.
-Moje buty!
-Co?..... ooooo łał no to będzie ciężko je uratować...-zaśmiała się.
-Czemu się śmiejesz?  To nie jest śmieszne!
-Trochę jest...-znowu się zaśmiała.
-Ludmiła!-Krzykłam już zła.
-Ale co ja mam zrobić?
-Przynieś mi inne buty.
-A ztymi co zrobisz? -Spytała.
-Zostawiam je tu dla biednych bo raczej nie będę w nich już chodzić.-powiedziałam sciągając buty.
-Idę po te buty.-dalej się śmiała.
-Okej poczekam tu i spróbuje podziwiać te fantastyczne buty - zażartowałam.

Leon
*****
Odkąd jestem z Violettą wszystko się zmieniło , fani wariują jak szaleni a moja mama wypytuje się cały czas o Violettę.
Ale muszę sie do czegoś przyznać , nigdy jeszcze nie miałem takiej cudownej dziewczyny i boję się że mi nie wyjdzie ale nie będę teraz myślał negatywnie bo przecież to będzie zachowanie tchórza a ja nie jestem tchórzem...... chyba......

Lara
*****
Dzisiaj rano wylądowałam w Buenos Aires i muszę przyznać że tu jest pięknie! Właśnie spaceruję sobie po ulicach tego wspaniałego miasta i chyba się zgubiłam.... ale nie będę sie zamartwiać bo mam tu dużo do oglądania. Jak na złość zaczyna padać deszcz , najpierw letko kropiło ale po chwili było koszmarnie! Deszcz padał jak szalony , zaczęłam biec w kierunku najbliższego sklepu i pochwili poczułam jak wpadam komuś w ramiona. No tak mogłam patrzeć przed siebie. .... podniosłam głowę i zobaczyłam mężczyzne.
-Nic ci nie jest?-spytał.
-Yyyy.... -nie umiałam wypowiedzeć ani jednego słowa.
-Może skryjemy się przed deszczem?-spytał a ja tylko zakiwałam głową.
-Jestem Damien -przedstawił mi się kiedy weszliśmy do sklepu.
-A ja Lara-Udałam uśmiech
-Piękne imię-czułam motylki w brzuchu.
-Wiesz zwykle dziewczyny nie wpadają mi w ramiona -zaśmiał się cichutko.
-Serio? -spytałam z  niedowierzeniem.
-No tak Serio....- ale jak to? On jest taki przystojny!
-Wiesz coś myślę że kłamiesz.
-Nie kłamię , dziewczyny nic we mnie nie widzą. - myslałam że zaraz na twarzy mu się pokaże smutek ale ten jego uśmiech nie znikał z twarzy.
-Łał jesteś twardy. ...
-Twardy?-chyba mnie nie zrozumiał...
-No bo jak ludzie coś takiego mówią to zwykle smutno im a ty jesteś cały szczęsliwy.- wytłumaczyłam mu poczym się uśmiechnął.
-Muszę iść-wyszłam szybko gdy zauważyłam że przestał padać deszcz. 
-Ale spotkamy się jeszcze? -spytał jak już byłam przy dzwiach. 
-Może-puściłam mu oczko i wyszłam.

Damien
*********
Myślę że każdy zasługuje na drugą szansę w miłości , wiem że z Gery mi nie wyszło i chcę teraz zacząć od nowa , i nawet wiem z kim. Na imię ma Lara i strasznie mi się z podobała. Wiem że to jeszcze nie jest miłość ale może coś z tego wyjdzie, chociaż nie znam jej numeru telefonu  i nawet nie wiem gdzie mieszka...... dobra to może się nie udać ale i tak spróbuję.....

******************************************
Długo mnie tu nie było :3
Przepraszam :*
Mam nadzieję że mi wybaczycie :3
Rozdział taki jak zawsze czyli krótkawy :/ ja to wogóle myślę że kiepskie piszę rozdziały ale wy zostawiacie mi pozytywne komentarze więc piszę dalej :3 dziękuję wam za wszystko <333
Aha i przepraszam za jakie kolwiek błędy :*







1 lipca 2015

Rozdział 7 (3 miesiące później)

3 miesiące później.....

Violetta
********
Trzy miesiące temu miałam straszną tremę i bałam się człowieka który jest zdolny do wszystkiego , ale teraz jest inaczej odkiedy Ludmiła mi przekazała że Clement został aresztowany to usmiech mi nie znika z twarzy. Cały czas się uśmiecham w lewo i prawo i nie mogę przestać. Leon został moim bliskim przyjacielem i jest dla mnie ważną osobą bo trzeba przyznać że to był jego plan i to on jest tutaj moim super bohaterem. Właśnie siedzę w salonie i czekam na Leona , cieszę się z jego wizyty ale to nie dlatego że uratował mi życie , tylko dlatego że bardzo go lubię nie wiem czy to jest już miłość czy tylko zauroczenie ale ja wiem co czuję i to chyba coś więcej niż zauroczenie. Po 10 minutach czekania zadzwonił dzwonek do drzwi , to napewno on!
-Wchodz!-krzykłam.
-Hej Vilu, wszedł do środka poczym usiadł koło mnie na kanapie.
-Hej Super bohaterze! -przytuliłam go.
-Super?  A czemu super?  -spytał.
-No bo uratowałes mi życie..
-To też zasługa Ludmiły , gdyby nie ona to bym nie wiedział o tym że masz takie problemy z Clementem.
-Wiem ale ten świetny pomysł to ty wymysliłes.
-Okej czyli oficjalnie jestem twoim  bohaterem?-puścił mi oczko.
-Super bohaterem-dodałam też puszczając mu oczko.
-Czuję się dumny-Zasmiał się.
-No I dobrze!
-Violu...-zaczął po chwili.
-Tak?
-Od jakiegoś czasu chcę ci coś wyznać ale boję się twojej reakcji.
-Co takiego?  -spytałam.
-Strasznie mi się. ..-nie dokończył.
-Podobasz?-dokończyłam za niego , ale tak naprawdę to zgadywałam.
-Skąd wiedziałas?-spytał się mnię.
-To taki mój talent...
-Nie wiem czemu ale czuję się przy tobie dobrze i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie-Pierwszy raz ktoś mi takie coś wyznał.
-Czyli co? oficjalnie jesteśmy parą?-spytałam z usmiechem na twarzy. .
-Też coś do mnie czujesz?
-Oczywiście że tak i powiem ci że czekałam na tą chwilę od dawna-wyznałam poczym go namiętnie pocałowałam.
-Kocham cię-Powiedział po oderwaniu.
-Ja ciebie też. 

Ludmiła
*********
Od 3 miesiący gdzie kolwiek idę widzę tego Federico! Czy on mnie śledzi? Wzasadzie się nie dziwię bo jestem przecież ładna itd.. ale dziwnie się czuję bo boje się że jak pójdę do ubikacji to on pojawi się w oknie i będzie mnie podglądał chociaż wiem że przez okna w ubikacji nie zabardzo coś widać..., poprostu znim porozmawiam bo co innego mam zrobić? , iść na policję?  Jakoś mam dosyć tych ludzi w tych policyjnych garniturach a tak wogóle to co policja by mu zrobiła? Nic! Pewnie się gdzieś tu teraz kręci.

Lara
*****
Własnie siedzę na krześle i czekam na samolot do Buenos Aires , jestem z Irlandii i potrzebuję w życiu czegoś nowego , naprzykład w Buenos Aires załatwiłam sobie pracę!  Strasznie się ztego cieszę bo to dla mnie wielka szansa!
Gdzie jest ten RYANAIR? (Nazwa samolotu)
Zaraz zwariuje! Ile można czekać na samolot????
Może mogłam sie nie spieszyć i spacerować sobie po Dublinie zamiast szybko się tu pojawiać! Czasami naprawdę muszę pomyśleć zanim coś zrobię. ......

Oliver
******
Siedzę sobie na ławce i myślę o tym jak moje życie się potoczy jak się zgodzę na zagranie roli w filmie...  to dla mnie wielka szansa i nie ma mowy żebym odmówił!
Od dziecka marzę o tym żeby zostać aktorem i mam nadzieję że to mażenie się w końcu spełni!
-Hej oliver!-wyrwała mnie z myślenia moja przyjaciółka.
-Hej Lilli!-przytuliłem ją.
-Masz jakieś wieści o roli w filmie?-spytała.
-Tak , zaproponowali mi rolę.
-Naprawdę?  To wspaniale!-krzykła radośnie.
-Wiem.
-Nie cieszysz się?
-Co jeśli mi nie wyjdzie? -spytałem ze smutkiem w oczach.
-Oooj wyjdzie!
-Skąd wiesz?-spytałem.
-No bo masz wielki talent! -zaczęła mnie pocieszać.
-Dzięki.
*****************************************
Przepraszam że nie dodawałam rozdziałów!
Jutro wylatuje do polski i przez te kilka dni miałam dużo na głowie.
Nie obiecuję że rozdział będzie codziennie bo nie będe miała za dużo czasu. :/
Mam nadzieję że polubicie Olivera :3
& przepraszam za błędy!! Rozdział krótkawy ale proszę zrozumcie mnie , mam teraz dużo na głowie :3
nawet na edytowanie nie mam czasu  & nawet gifa na początku nie ma :( przepraszam was :3

23 czerwca 2015

Rozdział 6 (No to go mamy!)



Leon
*****
Własnie obmawiamy nasz plan który musi zadziałać!
-Pójdziemy na policję ale najpierw będziemy musieli Clementa czymś zająć.
-A potem?-Spytała.
-Potem zrobimy tak że umuwimy się gdzieś z Clementem.
-Chcesz nas zabić? -krzykła.
-Nie, przecież nic nam się nie stanie.
-Jak nic? Clement jest zdolny do wszytkiego!
-Posłuchaj , to ja się z nim gdzieś spotkam a ty się zajmiesz policją.
-Spoko , gdzie się znim spotkasz? -spytała.
-Gdzieś gdzie będzie dużo ludzi.
-Czemu akurat ma być dużo ludzi?-spytała.
-Bo wtedy jest szansa że nie zauważy policji.
-Jesteś genialny!
-Wiem - puściłem jej oczko (po przyjacielsku)
-To kiedy zaczynamy?-spytała po chwili.
-Jak najszybciej tylko najpierw trzeba go znaleźć.
-Może go poszukamy? -doradziła.
-Nie mamy na to czasu ale pewnie znajdziemy jego numer na stronie Facebooka?
-No może... ale nie wszyscy wstawiają własny numer telefonu na Facebook.
-Ale on tak!
-Skąd wiesz?-Spytała.
-Patrz-pokazałem jej profil Clementa poczym pokazałem jej jego numer.
-No to go mamy!-krzykła radośnie.
-Okej to zadzwonie do niego szybko -powiedziałem poczym wyciągłem ze swojej kieszeni mojego niebieskiego Samsunga i wbiłem numer Clementa.
-Gotowy?-Spytała.
-Nie... ale muszę to zrobić.-powiedziałem poczym przyłożyłem telefon do ucha.

-Halo?-odebrał.
-Clement!
-Kto mówi?
-Leon-powiedziałem krótko.
-Aaaa Leon czyli Violetta cię już znalazła?-zaśmiał się.
-Musimy się spotkać!
-Tak a to czemu?-nie chciałem odpowiadać.
-W tej nowej kawiarni koło Lidla za godzinę!!-nakazałem mu poczym się szybko rozłączyłem.

-No i co powiedział? -spytała.
-Wzasadzie nic..... nakazałem mu przyjść do tej nowej kawiarni koło Lidla za godzinę.
-To wiem ale co jak się nie zjawi?
-Nie wiem ale Ludmiła musisz załatwić tą policję bo bez niej nic nie zdołamy zrobić.
-Boję się że będzie mnie śledził...-posmutniała.
-Nie będzie.... uwierz mi on napewno ma teraz inne sprawy na głowię. -próbowałem ją pocieszyć.
-Dobra okej pójdę na tą policję najlepiej teraz -wyznała poczym wyszła z domu.

Ludmiła
*********
Pójdę na tą policję i zobaczę co się da zrobić. ... a co jak mi nie uwierzą?!!! Ja nie mam dowodów!  No ale okej muszę spróbować....
Odrazu kiedy wyszłam z domu zauważyłam Federico,  przyglądał mi się.... czekaj czy on mnie szpiegóje? A może tylko podgląda? Zaraz zaraz ale on nie ma prawa mnie szpiegować ani podglądać!
-Co ty tu robisz?-Spytałam podchodząc do niego.
-Nic... tylko sobie spaceruje.-zaczął gwizdać ,on tak na serio?
-Ta jasne....-skrzyżowałam ręce.
-Ten facet to twój chłopak?-spytał po chwili.
-Nie to tylko przyjaciel-O co mu chodzi?
-To dobrze- Usmiechął się szeroko.
-Dobrze?-nie no tego już za wiele!
-Słuchaj spieszę się więc muszę już iść! Pa -pożegnałam się poczym skierowałam sie na posterunek policji.

Leon
*****
Jestem już wtej nowej kawiarni i własnie czekam na Clementa , postanowiłem że porozmawiam z nim o Violi podczas kiedy będę czekać na policję. Mam nadzieję że Ludmiła załatwiła to co miała załatwić bo jak nie to ten plan nam nie wyjdzie.  Po chwili  dostałem SMSa od Ludmiły , spojrzałem na ekran mojego telefonu i to co przeczytałem mnie z szokowało.

Ludmiła: Clement jest poszukiwany od roku!
Leon:Naprawdę?  Ale załatwiłas tą policję prawda?
Ludmiła:Oczywiście że tak!

Pochwili Clement wszedł do kawiarni a ja schowałem telefon do kieszeni.
-Czego chcesz?-spytał siadając na przeciwko mnie.
-Pogadać
-O czym?
-O Violi!
-Nie będę marnował czasu na pogawędki z tobą!-powiedział poczym wstał i chciał odejsć.
-Clement siadaj!-Nakazałem a pochwili usiadł spowrotem na przeciwko mnie, zdziwiłem się trochę.
-Czemu chcesz o niej gadać?-spytał.
-Bo muszę coś wiedzieć...
-Co?-chciało mu się krzyczeć.
-Czemu jesteś dla niej taki? Ona przez ciebie cierpi!-chciałem go mocno ale to mocno uderzyć!
-Bo jestem , a wogóle co cie to obchodzi?!
-Ona jest dla mnie ważną osobą i jak coś jej zrobisz to pożałujesz ! -chciałem go nastraszyć chociaż wiedziałem że nie uda mi się.
-Już się boję.....-zaczął udawać że płaczę. .... nie no ja go zaraz walne! Pochwili do kawiarni w biegli policjanci a Clement nawet ich nie zauważył.
-Ej co jest?? -Spytał kiedy okrążyli go policjanci.
-Jak to co? Nie widzisz? Aresztują cie! -zacząłem sie śmiać.
-Pożałujesz tego.......-syknął.
-Ja już sobie pójdę. ...-powiedziałem poczym wyszłem z kawiarni i skierowałem się w kierunku mojego domu.

Ludmiła
*********
Leon właśnie mi napisał że plan zadziałał!
Nareszcie!
Czyli Violetta zostanie!
I będzie bezpieczna!
Strasznie się cieszę!

******************************************
Violetta bezpieczna!
Leonetta nadchodzi! 
Dziękuję za komentarze :*

KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ!

22 czerwca 2015

Rozdział 5 (Wrócę po ciebie)


Ludmiła
*********
Jesteśmy już przed domem Leona , Violetta bardzo sie przejęła tą całą sytuacją nie wiem czemu ale mam przeczucie że ona go tak jak by bardzo polubiła i sie powoli wnim zakochuje. ..... nie wiem czy mam rację ale znam Violettę i nato wygląda że jednak się w nim zakochuje.
-Zadzwonić dzwonkiem czy zapukać? -spytała sie mnie poczym ja zadzwoniłam dzwonkiem rzeby uniknąć dyskusji.
-Nie otwiera! Ludmiła a co jak Clement już coś mu zrobił?
-Przestań panikować ! Leon pewnie gdzieś tylko poszedł i zaraz wróci- próbowałam ją uspokoić.
-A jak nie wróci? -spytała.
-To może spi w domu i nie słyszy dzwonka.
-Ja wiem jaki jest Clement i on już pewnie coś mu zrobił! -usiadła na ławce w podwórku Leona.
-Nie myśl negatywnie!-usiadłam obok jej.
-Boję się o niego.-Teraz to już na bank wiem że się w nim zakochuje!
-Mam pomysł , może posiedzimi tu trochę i na niego poczekamy?
-A jak nie wróci? -widać było że chciała płakać.
-To pójdziemy z tym na policję. 
-Nie Ludmiła nie możemy! -wstała z ławki i podeszła do drzwi poczym zaczeła mocno pukać w drzwi.
-Leon!-Krzykła.
-Leon!
-Leon!
Za każdym razem krzyczała głośniej. Po kilku minutach podeszłam do niej i chwyciłam jej dłoń żeby przestała pukać.
-Violetta to nic nie da!
-Ale....-nie dokończyła bo jej przerwałam.
-Przestan Violetta musimy isc ztym na policję!-próbowałam ją przekonać.
-Ale jak Clement się dowie to go zabije. ....-łzy zaczeły jej spływać z oczu.
-Nie dowie się. ....
-Napewno?-Usłyszelismy znany nam głos.
-Clement.....-Violetta podeszła do niego a ja ruszyłam za nią.
-Gdzie on jest?-krzykła.
-Kto?
-Wiesz okogo mi chodzi-popchneła go.
-Nie nie wiem.-Usmiechął sie wrednie.
-Clement gadaj! -krzykłam.
-Mam propozycję. ....-znowu ten wredny usmiech....
-Jaką?-spytała.
-Ja ci powiem gdzie on jest a ty wzamian do mnie wrócisz- jej oczy napełniły się łzami.
-Czyli jak będzie?-Spytał po chwili.
-Zgoda-Wytarła łzy.
-Oooh widzisz umiesz być dobrym kórczaczkiem..-Zaczął się głupio smiać.
-Powiedz mi gdzie on jest!-nakazała.
-W tym starym lesie.. ale sami go znajdzcie-powiedział do obu znas.
-Wróce po ciebie-Powiedział do Violetty poczym się oddalił.
-Violetta czemu sie zgodziłaś?-spytałam z niedowierzeniem.
-Nie miałam innego wyboru ,  chodźmy poszukać Leona -wytarła łzy i ruszyliśmy w stronę starego lasu.

Leon
*****
Ja naprawdę zaczynam się bać!  Tan cały Clement jest wariatem!  Nawet widok stąd  mam kiepski , same drzewa , trochę trawy i mam wrażenie że zaraz zacznie padać  deszcz.
Jak ja bardzo bym chciał się stąd jakoś wydostać!
-Leon!-usłyszałem głos Violetty.
-Leon gdzie jesteś!
-Violetta!-Krzykłem a po chwili Violetta mnie zobaczyła i zaczeła biegnąć w moim kierunku.
-Ludmiła znalazłam go!-krzykła
-Leon przepraszam cie , to wszystko moja wina-Staneła na przeciwko mnie.
-Nie to nie twoja wina.-zaczeła mnie rozwiązywać.
-Własnie że moja.. bo gdybyś mnie nie poznał to to by się nigdy nie wydarzyło. -skonczyła mnie rozwiązywać i rzuciła mi sie w ramiona.
-Przepraszam - Wyszeptała mi do ucha.
-Leon Verdas!  -Krzykła Ludmiła gdy go zobaczyła.
-To własnie ta fanka o której mi mówiłaś?-spytałem.
-Tak-Zasmiała sie.
-Miło mi cie poznać-Podałem jej ręke.
-Zostawię was samych , ja muszę sie zacząć pakować bo Clement pewnie będzie kazał mi wsiąść z nim w najbliższy samolot i odlecieć gdzie kolwiek -powiedziała poczym poszła.
-O co chodzi? -Spytałem się Ludmiły.
-Clement dał jej propozycję.
-Jaką?
-Powiedział że powie jej gdzie jesteś jak do niego wróci...
-Co????? -Nie no ja nie wierzę!  Violetta się dla mnie poświęciła...
-Leon znam Violettę i wiem że podobasz jej się.... więc jak byś chciał mi pomuc jakoś ją uwolnić od Clementa to będe wdzięczna.
-Dla Violetty zrobię wszystko-Gdyby nie Violetta to dalej byłbym przywiązany do drzewa.
-Naprawdę?-spytała
-Tak... to masz już jakiś plan?
-Nie.... -posmutniała.
-Wiem! Może zrobimy tak że Violetta wyjedzie a Clement nawet nie będzie o tym wiedział więc też nie będzie wiedział gdzie jest !- Jestem genialny.
-Zwariowałes? Violetta nie chcę opuszczać Buenos Aires.
-To może pójdziemy z tym na policję....
-Violetta powiedziała że to zły pomysł.
-Niby dlaczego?
-No bo powiedziała że Clement jest do wszystkiego zdolny... i gdybyś my poszli ztym na policję to on by się dowiedział i potem pewnie by doszło do jakiegoś morderstwa.
-To zrobimy tak że nie będzie wiedział że poszliśmy na policję i policja sie pojawi znikąd. .-mam świetny pomysł.
-Masz plan prawda?-spytała.
-Tak i to genialny! , chodźmy opowiem ci go w moim domu bo nie chce żeby Clement nas usłyszał.
-Okej -Powiedziała poczym skierowaliśmy się w stronę mojego domu.

Violetta
*********
To pewnie mój ostatni dzień w Buenos Aires..
Znam Clamenta i wiem że mnie wywiezie gdzie kolwiek...... ale boję sie go bardzo! Znowu zacznie mnie bić , kopać , krzyczeć na mnie i co gorsza gwałcić! Ja tak nie chcę!
Za kilka godzin moje życie odwróci się do góry nogami,  wszystko będzie nie miało dla mnie sensu.... już się boję tych nadchodzących dni..

Federico
*********
Przechodzę własnie koło domu jakiegoś tam Youtubera.. przyjrzałem  się trochę i pochwili zauważyłem Ludmiłę w oknie...
Czyli ona ma chłopaka? A może to tylko jej przyjaciel?

*****************************************
Krótki trochę  ten rozdział....... ale chociaż coś napisałam co nie? <333

KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ!

21 czerwca 2015

Rozdział 4 (To pewnie tylko chwilowe zauroczenie)



Leon
*****
Obudziłem się cały obolały w lesie , byłem przywiązany do drzewa..... co ja tu robię? Próbowałem sobie przypomnieć co dokładnie się stało ale nic nie przychodziło mi do głowy. Próbowałem się jakoś uwolnić lecz nic nie działało. Kto mi to zrobił?
Po chwili przyszedł mi pewien pomysł do głowy ....przecież mam telefon w kieszeni!  Postanowiłem spróbować jakoś wyciągnąć telefon z kieszeni  ale nie mogłem bo wcieło mi gdzieś telefon!
-Tego szukasz? -Podszedł do mnie on! Ten facet który zbił Violettę! I zaczął machać moim telefon przed moją twarzą.
-Czemu mi to zrobiłeś? -spytałem.
-Bo chciałem -Usmiechął sie głupio.
-Rozwiąż mnie w tej chwili!-krzykłem
-Nie będziesz mi rozkazywać!-kopnął mnie mocno w nogę.
-Przecież ja ci nic nie zrobiłem!
-Zrobiłeś! -Powiedział surowym tonem.
-Co ja zrobiłem? -spytałem.
-Chodzi o Violettę. -Zbliżył sie do mnie.
-O Violette?
-Głuchy jesteś czy co?-znowu zaczął krzyczeć.
-Masz się do niej nie zbliżać!-nakazałem mu.
-Jesteś jej chłopakiem? -Spytał tym surowym tonem.
-Nie.-odpowiedziałem krótko.
-To co cie ona obchodzi?! -znów mnie kopnął a ja tylko sykłem z bólu.
-Ktoś mnie znajdzie....-powiedziałem cicho.
-Nikt tu nie przychodzi od wieków-Powiedział poczym sie oddalił i zniknął z mojej wizji.
Co ja mam teraz zrobić!

Ludmiła
*********
Violetta dalej siedzi w swoim pokoju i płaczę , ja nie wiem jak ją uszczęśliwić...... . Niby upiekłam pyszny tort dla Violi ale znam ją i wiem że to jej nie pocieszy. Postanowiłam że zadzwonie po pizzę chociaż wiem że to jej nie pocieszy to i tak postanowiłam spróbować.
Po 20 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi , podszedłam do drzwi i je otworzyłam. Dostawca Pizzy ! Nareczcie!
-Pizza dla pięknej pani -Podał mi pizze.
-Pięknej? -zarumieniłam się.
-Ślicznej-dodał.
-Dziękuję to ile płace?  -spytałam po chwili.
-Nic.-Powiedział krótko i się uśmiechnął do mnie.
-Nic? Ale jak to?-spytałam nic nie rozumiejąc.
-Jak masz na imie?-Spytał.
-Ludmiła. -znowu sie zarumieniłam.
-A ja Federico . -podał mi ręke.
-Może chciała by się pani przejść ze mną?-spytał.
-Dzisiaj nie mogę. ....-nie mogłam przecież zostawić Violetty samej!
-Okej to może innym razem-powiedział poczym puścił mi oczko i sie wycofał.
-Czekaj ale muszę zapłacic! -Krzykłam za nim.
-Nie musisz - Krzyknął w moją stronę poczym odjechał autem.
Okej to było dziwne ale zarazem słodkie......
Weszłam na góre po schodach do pokoju Violetty , już nie płakała ale zamkneła się w sobie. 
-Hej Violcia-postanowiłam do niej zagadać.
-Hej Ludmi-usiadłam koło niej na łóżku.
-Chcesz?-spytałam pokazując jej pizzę.
-Nie dzięki..-powiedziała poczym obróciła sie plecami do mnie.
-Violetta ty musisz coś zjeść!
-Nie jestem głodna.....
-Violetta!-Krzykłam.
-Co?-wstała do pozycji siedzącej.
-Nie możesz tak się zachowywać!
-Czyli jak?-spytała.
-Tak jak się teraz zachowujesz , musisz cos zjeść! -próbowałam ją przekonać.
-Wiesz Ludmi masz rację. ..-uśmiechneła się w moim kierunku.... no nareszcie!
-Czyli zjesz ze mną pizzę ?-Spytałam.
-Tak -przytuliła mnie
-Dziękuję że jesteś. -powiedziała dalej do mnie przytulona.
-Jesteś moją najlepszą przyjaciółką!  zawsze tu będe!-Powiedziałam poczym zkerowalismy się na dół do kuchni żeby zjeść tą pyszną pizzę która powoli robiła się zimna.

Leon
*****
Rozglądam się do okoła od 3 godzin! Bo co innego mam do robienia? Wszędzie tylko drzewa! Po chwili przedemną staneła wiewiórka. 

-Błagam niech to będzie gadająca wiewiórka!  -pomyślałem chociaż to nie realne.

-Co sie tak patrzysz? -odbiło mi? Ja gadam do wiewiórki!
-Uwolnisz mnie jakoś?-nie no ja zwarjowałem!
-Co ja gadam idz stąd!-nakazałem ale ta wiewiórka dalej patrzała sie na mnie tymi jej słodkimi oczami.
-Won stąd!-Krzykłem a ona uciekła.
-No no no widzę że nawet dla zwierząt jesteś taki podły.-usłyszałem głos Clementa.
-Uwolnisz mnie czy nie?-spytałem chociaż go nie widziałem.
-Nie-wystraszył mnie od tyłu poczym stanął na przeciwko mnie.
-Dlaczego?
-Bo nie - Krzyknął.
-Masz coś mojego...... -powiedział po chwili.
-Co takiego?
-Masz Violettę! -i jeszcze raz Krzyknął .... moje uszy tego nie wytrzymają....
-Ale ja i Violetta  jesteśmy tylko przyjaciółmi!
-A co mnie to? Widziałem jak rzuciła ci się w ramiona! To mi wystarczy! -powiedział poczym znowu sie oddalił i zniknął mi z wizji.

Federico
**********
Jak zwykle rozdaje pizzę. ...... taka jest moja praca chociaż nie zbyt mi się podoba to nie mogę się zwolnić bo będzie mi trudno znaleźć nową pracę. ......
Cały czas myślę o tej pięknej dziewczynie  o imieniu Ludmiła..... nigdy nie widziałem  aż takiej pięknej dziewczyny ,ona jest jak księżyc i gwiazdy. ...... ona jest wszystkim co świeci. ..... okej Fede przestań o niej myśleć !

Violetta
********
Pogodziłam sie już z faktem że Clement jest w Buenos Aires ale sie strasznie boję!  On jest zdolny do wszytkiego!  Teraz nie myślę o sobie tylko o Leonie bo Clement go widział. ...... widział chłopaka blisko mnie , on na bank mu będzie chciał coś zrobić.  Nie wiem dlaczego martwię się tak o Leona , przecież ja go ledwo znam ale muszę przyznać że w jego ramionach czułam sie bezpieczna , to pewnie tylko chwilowe zauroczenie i już.
Postanowiłam że odwiedzę Leona , ale oczywiście musiałam wziąść ze sobą Ludmiłę bo sama bym nie poszła bo tam gdzieś jest Clement.
Wyszliśmy z domu i skierowalismy sie w kierunku domu Leona.
*****************************************
NAJGORSZY ROZDZIAŁ NA SWIECIE!
Przepraszam za taki kiepski rozdział !
Nie wiem co mi się stało bo zazwyczaj piszę lepsze rozdziały :*
Mimo tego że mi nie wyszedł to.....
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ!  :D

20 czerwca 2015

Rozdział 3 (Nie płacz już)



Violetta
********
-Clement....
Nie to nie możliwe ...... błagam niech to będzie tylko sen! Ale jak na złość to nie jest sen! On naprawdę tu jest i idzie w moim kierunku!  JEZU VIOLETTA UCIEKAJ! Chciałam uciec ale on był szybszy i stanął mi w drodze.
-Idz stąd-nakazałam.
-Tak sie wita swojego chłopaka?
-Nie jesteś już moim chłopakiem!-Nie było mnie stać na dużo , chciałabym sie mu postawić ale sie go zbyt bardzo boję!
-Nie jestem? Aaaa tak już zapomniałem że stchórzyłas jak kórczak!-Zaczął sie śmiać wrednie.
-Błagam cię idz stąd!-Moje oczy napełniły się łzami.
-Nie!-Krzyknął mi głosno w twarz.
-Co ty tu wogóle robisz? Spytałam przez łzy.
-A jak myślisz?  Chce się na tobie rozegrać kórczaczku ty mój -i znów sie zasmiał tym swoim wredyn śmiechem.
-Co ja ci zrobiłam?-spytałam.
-Zostawiłaś mnie!- powiedział poczym uderzył mnie mocno w brzuch poczym upadłam na ziemię i łzy zaczeły mi spływać z oczu jak fontanna.
-Zostaw ją!- Usłyszałam głos Leona, próbowałam podnieść głowę do góry ale nie mogłam.
-Ooooo a kto to twój chłopak?-nic nie odpowiedziałam.
-Pójdziesz stąd czy mam zadzwonić na policję?  -Krzyknął Leon poczym usłyszałam ten głupi śmiech Clementa.
-Nic ci nie jest? -spytał mnie Leon poczym pomógł mi wstać a ja sie rzuciłam w jego ramiona.
-Dziękuję.-Powiedziałam dalej płacząc.
-Nie płacz już, on już sobie poszedł-pogłaskał mnie po głowie.
-Ale on wróci-mówiłam przez łzy poczym sie od niego odsunełam.
-Kto to był? -spytał pochwili.
-Mój były ale niechce otym rozmawiać -wytarłam łzy.
-Mogę ci pomóc....
-Poradze sobie -udałam letki usmiech żeby sobie odpuścił.
-Napewno? -Spytał.
-Tak i jeszcze raz dziękuję bo gdyby nie ty to..... -nie dokończyłam.
-To co?-spytał.
-Nie ważne..... muszę już isc -powiedziałam poczym oddaliłam sie od niego i powróciłam do domu jak najszybciej jak mogłam.

Ludmiła
*********
Uporządkuje trochę kuchnie bo  dzisiaj postanowiłam sobie że zrobię dla Violetty ulubiony tort czyli czekoladowy! Bo jakoś od kilku dni chodzi smutna i nie ma humoru. Teraz kuchnia wygląda jak by jakis huragan przeszedł..... no ale chociaż zrobiłam tort najlepszej przyjaciółce prawda? Po 10 minutach sprzątania usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. To napewno nie Viola bo zawsza jak ona wchodzi to zwykle krzyczy.

-Ludmi Jestem!

Może to włamywacz. ..... o nie a co jak to naprawdę jest włamywacz? Chwyciłam nakwiększą patelkę i wyszłam po cichutku na palcach z kuchni , dziwne w salonie nikogo nie było .... ani w jadalni, po chwili usłyszałam jak na górze ktoś zamknął jakieś dzwi. Wbiegłam szybko na górę i zaczęłam od mojego pokoju ... nikogo nie było! sprawdziłam też wszystkie ubikacje ale w ubikacjach też nikogo nie było.... czyli ten cały włamywacz jest w pokoju Violi?
Okej Ludmiła masz patelkę!  Poradzisz sobie!  Uderz patelką w głowę i padnie na ziemię! Wzasadzie mam taką nadzieję. .... widziałam takie akcje w filmach. Weszłam do pokoju Violi z wielkim krzykiem poczym zamilkłam.
-Viola?-Violetta leżała na łóżku i nawet nie zwracała na mnie uwagi.
-Violka co się dzieje? -Spytałam jak zauważyłam że płaczę.
-Violu......?-Nie odpowiadała.
-Violetta co się stało?-spytałam już poważniejszym tonem.
-Nic-Jak to nic?
-Violu znam cie i wiem że coś się stało-usiadłam koło niej na łóżku.
-Clement jest w Buenos Aires! -powiedziała poczym wstała z łóżka a ja ją przytuliłam.
-Ale jak to?-Spytałam.
-Poprostu on jest w Buenos Aires!
-Zrobił cos ci dzisiaj? -Spytałam.
-Uderzył mnie!-Łzy zaczęły jej spływać z oczu.
-Nie płacz wszystko będzie dobrze!
-Ludmiła możesz mnie zostawic samą? Proszę?-dodała.
-Tak oczywiście -powiedziałam poczym wyszłam z jej pokoju.

Leon
*****
Strasznie mnie zmartwiła ta sytuacja ... czemu ten facet ją uderzył?  Rozumiem że Violetta jest jego byłą ale on nie ma prawa jej bić!
Tak nie można! Martwie się o Violette , chcę jej pomuc ale ona nie chce pomocy.....
Usiadłem na ławce koło jeziora żeby trochę pomyśleć , po chwili ktos mi zakrył oczy i uderzył od tyłu. Wtedy już nic nie widziałem...... sama ciemność.
*****************************************
Taaaak Ferro się rozkręca :33
Dwa komentarze pod poprzednim rozdziale sprawiły że napisałam kolejny w tym samym dniu. :P
Dziękuję za komentarze <3

KOMENTUJESZ  = MOTYWUJESZ!